Archiwum kategorii: Pod lupą

Pod lupą: Cytrynki z rumem i Syrop limona z miętą firmy Eterno

cytrynki-z-rumemJakiś czas temu otrzymaliśmy do testowania od firmy Eterno dwa produkty: Cytrynki z rumem oraz Syrop limona z miętą. Od razu urzekły mnie ładne opakowania przywodzące na myśl domowe wyroby babuni, smakowicie wyglądająca zawartość. Testowanie rozpoczęłam od cytrynek w rumie. Wyglądały ślicznie, więc postanowiłam ich użyć do udekorowania ciasta. Plasterki ze skórką są bardzo dekoracyjne, ale też i bardzo słodkie, więc nie można przesadzić. Na szczęście ciasto nie było bardzo słodkie i delikatnie nasączone rumem, więc smaki idealnie się zgrały. Pozostałe cytrynki zużyłam później do zaparzonej w przezroczystym dzbanku herbaty. Na co dzień piję raczej gorzką herbatę, ale od czasu do czasu taka nuta cytrynowej słodyczy jest bardzo przyjemna. Syrop z cytrynek świetnie nadaje się do słodzenia zamiast cukru, szczególnie dla lubiących słodycze.

Trochę dłużej potrwało testowanie syropu limonkowego. Idealnie zgrał mi się z zimnymi napojami z miętą, ogórkiem i pokruszonym lodem. Zostało mi jeszcze pół buteleczki gdy dopadło mnie przeziębienie. Na ból gardła i zatkane zatoki zrobiłam sobie sam syrop z gorącą wodą i to było to. Pomogło, nie drażniło, strzał w 10! Polecam oba produkty, dają pole do wyobraźni, można je różnorodnie stosować, warto je mieć pod ręką w razie niespodziewanych gości, żeby szybko coś wyczarować. Uwaga – są bardzo słodkie więc trzeba uważać, żeby nie przeszarżować. Za to wystarczają na dłużej. Pewnie w wolnej chwili poeksperymentuję jeszcze z mięsem.

syrop-limonka-z-mieta

Cytrynki z rumem
Składniki: cytryny (do produkcji użyto do 52% owoców), cukier, rum 1,2% obj.
Słoiki szklane: zawartość netto 230g
Syrop limonka z miętą
Składniki: sok z limonki 45%, cukier, sok z cytryny, woda, alkohol 1,2% obj., mięta 1%.
Butelki szklane: zawartość netto 200ml
Oba produkty bez konserwantów.

Opublikowano Pod lupą | Komentowanie nie jest możliwe

Pod lupą: Etiopia Yirgacheffe i Indie Monsooned Malabar AA

Od firmy Tommy Cafe otrzymaliśmy do przetestowania dwie kawy. Jak zwykle oddaliśmy je naszej redakcyjnej specjalistce od kawy. Poniżej recenzje kaw: Etiopia Yirgacheffe i Indie Monsooned Malabar AA.

cafeTommy-etiopia1aNazwa kawy: ETIOPIA YIRGACHEFFE

Firma: Tommy Cafe

Ocena opakowania: Estetyczne, czarne opakowanie z możliwością wielokrotnego otwarcia, posiadające zawór jednokierunkowy. Na opakowaniu znajdziemy datę palenia ziaren i datę przydatności do spożycia, masę kawy, adres dystrybutora, krótki opis tego, czego możemy się spodziewać po tej kompozycji.

cafeTommy-etiopia2aRodzaj ziaren: 100% arabika

Kraj pochodzenia: Etiopia

Metoda obróbki: Mokra, co wyróżnia tą kawę. Na rynku kaw etiopskich jest jedną z nielicznych, której ziarna obrabia się w ten sposób

Palenie: Jasne

Certyfikaty ekologiczne: Brak certyfikatów na opakowaniu 150g

Profil smakowy: Łagodny kwiatowo-cytrusowy aromat, bardzo złożony, duża kwasowość, wyczuwalna słodycz, bardzo wyczuwalne nuty kwiatowe

cafeTommy-etiopia3Ocena, skojarzenia: Na tle innych kaw z Etiopii z regionu Sidamo bardzo łatwo rozpoznać YIRGACEFFE po wyrazistych kwiatowo-cytrusowych nutach. Inne kawy z tego regionu mają zazwyczaj bardziej winno-korzenny smak.

Metoda parzenia: Tradycyjnie ekspres ciśnieniowy i dodatkowo w tym przypadku zrobiłam ją w aeropresie. I w jednym i drugim mi smakowała. Lecz w aeropresie dostarczyła dość nietuzinkowych doznań…

Inne uwagi: Brakuje mi bardziej szczegółowych danych na opakowaniu, np. konkretnej plantacji, wysokości, na której rosła kawa. Może sam producent poleciłby jaką metodą najlepiej tę kawę zaparzać.

cafeTomyIndie1aNazwa kawy: INDIE MONSOON MALABAR AA

Firma: Tommy Cafe

Ocena opakowania: Jak w poprzednim przypadku: estetyczne czarne opakowanie z możliwością wielokrotnego otwarcia, posiadające zawór jednokierunkowy. Na opakowaniu znajdziemy datę palenia ziaren i datę przydatności do spożycia, masę kawy, adres dystrybutora, krótki opis tego, czego możemy się spodziewać po tej kompozycji.

Rodzaj ziaren: 100% arabika

Kraj pochodzenia: Indie, region Malabar

Metoda obróbki: Myta, odtworzenie procesu „monsunowania”

Palenie: Średnie

Certyfikaty ekologiczne: Brak certyfikatów na opakowaniu 250g

cafeTomyIndie4aProfil smakowy: Niezwykły i bardzo złożony, bez wyczuwalnej kwaskowatości. Raczej zharmonizowana, lekko orzechowa, pikantna, chwilami czułam posmak syropu klonowego .

Ocena, skojarzenia: Dla mnie idealna na kawowe spotkania. Różnorodność smaków i aromatów skłania do dyskusji o jej walorach i każdy z pewnością odnajdzie w niej to co lubi.

Metoda parzenia: Tradycyjnie ekspres ciśnieniowy i dodatkowo zaparzyłam ją w chemeksie. I w jednym i drugim mi smakowała. Lecz większe wrażenie zrobiło na mnie w tym konkretnym przypadku parzenie w chemeksie.

cafeTomyIndie3aInne uwagi: Indyjska arabica Monsoon Malabar AA to kawa dość niezwykła ze względu na odtwarzanie w jej procesie produkcji monsumowania. Kawa ta przewożona była na żaglowcach przez wiele tygodni i smaganie jej monsunami powodowało nie tylko zmianę koloru ziaren (bielały) ale też zmieniało zawartość kofeiny i wpływały na utratę kwaskowatości, tym samym nadając kawie jej specyficzny smak. Ważne jest, aby w przypadku kaw monsunowych podawać precyzyjne wskazanie pochodzenia dlatego że są bardzo zróżnicowaną grupą smakową.

Agnieszka Hajbura-Michałowska

Opublikowano Pod lupą | Komentowanie nie jest możliwe

Pod lupą: Fresh delights firmy Chocolissimo

2014-07-31 14.58.17Przesyłka od firmy Chocolissimo dotarła do nas zawinięta w wiele warstw: kartonowe pudełko, styropian, papier… Wystarczyło podnieść wierzchnią warstwę styropianu, żeby poczuć jakże pożądany w okresie upałów chłód. Dobiegał on z paczki w której, oprócz spodziewanych smakołyków, znaleźliśmy jeszcze zimne elementy chłodzące, podobne do tych, jakie umieszcza się w turystycznych lodówkach. Znalazły się w pudle ze względu na szczególną zawartość paczki, czekoladki Fresh Delights, ale przy okazji ochroniły przed upałem również inne czekoladowe słodycze. Wielkie brawa dla Chocolissimo za taką troskę o wysyłane produkty! Przecież w czasie letnich upałów tak łatwo zniszczyć najlepszą czekoladę zostawiając ją w transporcie na pastwę wysokich temperatur. Elementy chłodzące całkowicie rozwiązują ten problem i czekoladki dotarły do nas świeże i chłodne, zupełnie jakby za oknem nie prażyło letnie słońce.

2014-08-01 14.59.13Czekoladki Fresh Delights szczególnie wymagają odpowiedniej troski, bo zgodnie ze swoją nazwą, są to świeże owoce oblane czekoladą. Ich termin ważności jest bardzo krótki (tylko trzy dni!) i wymagają przechowywania w warunkach chłodniczych. Przy opakowaniu znajdziemy nawet etykietkę z napisem „Zjedz mnie dzisiaj” – idealnie zgodnym z naszą filozofią życiową;) Zdecydowaliśmy się więcspełnić to żądanie i spróbować Fresh Delights od razu.

Jakie wrażenia? Dokładnie takie, jakich można się spodziewać! Najpierw z cichym trzasiem przełamuje się cieniutka warstewka deserowej czekolady, potem zaś dociera się do miękkiej, słodkiej, soczystej gruszki… Czysta przyjemność! Zdecydowanie polecamy, jeśli macie czasem ochotę na chwilę luksusu.2014-08-01 13.03.12

W kolekcji Fresh Delights znaleźć można również inne ciekawe połączenia czekoladowo-owocowe. W różnych rodzajach czekolad zanurzone są świeże papryczki chili, truskawki, kawałki ananasa i jabłka. Nas najbardziej intrygują papryczki chili… chyba się nawet skusimy!

Zanim to jednak nastąpi, na blogu już niedługo znajdziecie recenzje innych produktów, które dotarły do nas w tej samej paczce od Chocolissimo: Tea and Coffee Fashion i Truskawkowy Ballotin Petit.2014-08-01 14.31.51

P.S. „Elementy chłodzące” z paczki zachowaliśmy i ratujemy się nimi podczas upałów :)

 

Opublikowano Czekolada, Pod lupą | Otagowano , , , | Komentowanie nie jest możliwe

Pod lupą: Kawy Guatemala

Dzięki uprzejmości Cafemax mieliśmy okazję przetestować dwie kawy sprzedawane pod nazwą Guatemala: Guatemala 100% Arabika i Guatemala Supermix. Na stronie możemy się dowiedzieć, że:

Kawę Guatemala wyróżnia rzemieślniczy sposób wypalania ziaren, który trwa 15-20 minut, w zależności od rodzaju kawy. Po osiągnięciu temperatury nieco powyżej 200° ziarna są wysypywane do zbiornika chłodzącego, w którym miesza się je i ochładza w strumieniu zimnego powietrza, który hamuje wypalanie.  Powolność tradycyjnego procesu palenia kawy  (do 10 razy wolniej niż sposób przemysłowy) jest uważana za jedyny sposób, aby wydobyć smaki i aromaty składajace się na najwyższą jakości kawy. Kawa Guatemala pochodzi z palarni w Trieście we Włoszech.

Obie zapakowane były w takie same, oszczędne estetycznie, proste opakowania, które możecie zobaczyć na zdjęciu. A co w środku?guatemala100

Guatemala 100% Arabika
Na stronie czytamy:

Kawa Guatemala 100% Arabica to mix ziaren Arabik pochodzących z Brazyli, Ameryki Centralnej, Indii, Etiopi. Palenie: średnie, rzemieślnicze. Mieszanka skomponowana z selekcjonowanych i ekskluzywnych odmian Arabiki, charakteryzująca się bardzo dobrym wyważeniem. Konsystencja espresso dobrze łączy się z aksamitną słodyczą, która pozostawia po sobie długo utrzymujący się posmak. W smaku wyraźnie wyczuwalne kakao, likier i migdały.

Opinia naszej baristki: Mieszanka arabik obrabianych metodą na mokro i sucho. Znalazłam ziarna peaberry. Palenie średnie, ziarna brązowe, suche.
Kawa jest kwaskowata, lekko kwiatowa. Nie jest cierpka i jest dobrze zbilansowana. Ma miły aromat w którym wyczułam migdały. O dziwo, po wypiciu odczuwalna słodycz, może to odczucie karmelu…
Chociaż mi nie przypadła do gustu, jak najbardziej nadaje się do espresso. Mi najbardziej smakowała zaparzona w dripie.

Opakowanie kawy 250g kosztuje 28 zł.

Guatemala Supermix
Na stronie czytamy:

Kawa Guatemala to mix ziaren Arabik 85% pochodzących z Brazyli, Ameryki Centralnej, Indii i Etiopii oraz 15% Robusty pochodzącej z Indii. Palenie: średnie, rzemieślnicze. Mieszanka  o konsystencji aksamitnej i wręcz doskonałej z wyrafinowanym i zmysłowym charakterze. W smaku wyczuwalna mleczna czekolada, tosty z chleba i dojrzałe owoce.

Opinia naszej baristki: Lubię takie mieszanki do espresso. Bardzo aromatyczna, pachniała jak świeży chleb, prażone orzechy, oraz… sezam? Tego nie jestem pewna :)
W smaku jest delikatnie kwaskowata, aksamitna. Po wypiciu pozostawiła czekoladowy posmak, lekko dymny.
Przypadła mi do gustu znacznie bardziej niż poprzednia opisywana kawa. Jeśli miałabym kupić to właśnie tę: ma w sobie „to coś”.

Opakowanie kawy 250g kosztuje 26 zł.

Cytowane informacje oraz zdjęcie pochodzą ze strony Cafemax.pl

Opublikowano Kawa, Pod lupą | 1 komentarz

Pod lupą: herbaty Sirocco

img_8473Takie pudełko dotarło do redakcji „Filiżanki Smaków” już jakiś czas temu i wystarczyło jedno spojrzenie, żeby dzień zrobił się mniej szary. Dostaliśmy do zrecenzowania zestaw herbat Sirocco i chociaż spróbowanie wszystkich zajęło nam trochę czasu, jesteśmy gotowi wydać ocenę!

Firma Sirocco chwali się, że produkuje „najpiękniejsze torebki świata”. Na pewno zestawione w ten sposób, w przezroczystym pudełku, prezentują się bardzo kolorowo i świetnie nadałyby się na prezent. W pudełku, które dostaliśmy, znajdowało się 18 różnych herbat, po dwie sztuki z każdego rodzaju. Liczba ta bardzo szybko uległa zmniejszeniu.

img_8468Opakowanie jest owszem, ładne, ale co w środku? W środku kryją się płaskie saszetki herbaciane, według producenta wykonane z biodegradowalnego muślinu, zszywane ręcznie bawełnianą nitką. Nawet nitka nie jest pierwsza lepsza z brzegu bo jest to kordonek z ekologicznej bawełny impregnowany ekologicznym olejem, który ma zapobiegać ściekaniu herbaty. Na końcu „ogonka” znajduje się etykieta z logo, również przyszywana ręcznie a nie klejona (jeśli wpadnie do herbaty, nie ma ryzyka, że wyczujemy w smaku klej). To się nazywa dbać o szczegóły! Biodegradowalne saszetki i ekologiczna bawełna bardzo nas ucieszyły ale ręczne szycie nie wzruszyło nas za bardzo, szczególnie, że zajęci byliśmy zaglądaniem do środka.

img_8476Materiał z którego wykonane są saszetki jest bardzo przejrzysty i ułatwia ocenę tego, co znajduje się w środku czyli właściwej herbaty. Saszetki, chociaż płaskie, są dość duże, tak sięc nawet herbaty potrzebujące więcej miejsca na rozwinięcie się (na przykład Jasmine Dragon Pearls) mają miejsce, żeby to zrobić. Sama zawartość saszetek jest zgodna z informacjami producenta – widać duże fragmenty herbacianych liści albo owoców, ziół czy dodatków, zależnie od wybranej herbaty. Niewiele jest też pyłu. Składniki używane do produkcji herbat Sirocco są organiczne i mają odpowiednie certyfikaty. Taka dbałośc o szczegóły podoba nam się jeszcze bardziej!

Zachęceni takimi widokami zaczęliśmy testować herbaty. Nie sposób opisać wszystkich, więc poniżej oceniamy trzy: Black Chai (czarna aromatyzowana), Jasmine Dragon Pearls (zielona aromatyzowana) i Ginger Lemon Dream (ziołowa).

img_8463Black Chai
Skład herbaty według producenta: czarna herbata, imbir, cynamon, ziarna kardamonu, goździki, kardamon, czarny pieprz
Sirocco poleca pić tę herbatę z mlekiem – to zapewne dobry sposób, żeby zamknąć oczy i wyobrazić sobie, że jesteśmy w Indiach. My nie chcieliśmy odlatywać tak daleko, więc wypiliśmy bez mleka. Herbata ma przyjemny, dobrze zrównoważony smak. Ponieważ nie jest aromatyzowana, aromat przypraw nie jest przytłaczający i w smaku daje się wyczuć delikatną pikantność przypraw. Polecamy miłośnikom korzennych aromatów. Trochę szkoda, że producent nie podaje pochodzenia czarnej herbaty znajdującej się w mieszance.

img_8461Jasmine Dragon Pearls
Skład herbaty według producenta: zielona herbata
Ten skład trochę nas zdziwił. Producent nie podaje regionu z którego pochodzi zielona herbata ani nie wymienia innych składników, ale jest ona wyraźnie aromatyzowana. Czyżby była rzeczywiście aromatyzowana w tradycyjny sposób, to znaczy mieszana na jakiś czas ze świeżymi kwiatami jaśminu, które później oddziela się i wyrzuca? Zabrakło informacji. Po zaparzeniu jednak herbata ma delikatny, naturalny aromat jaśminu i przyjemny, słodkawy smak.

img_8458Ginger Lemon Dream
Skład herbaty według producenta: imbir, trawa cytrynowa, melisa cytrynowa, korzeń lukrecji, mięta ogrodowa
Ziołowa herbata o wyrazistym, lekko pikantnym smaku. Łatwo nam sobie ją wyobrazić zarówno w roli orzeźwiającej herbaty na zimno (dzięki cytrynowym i delikatnym miętowym nutom) jak i w roli rozgrzewającego napoju na zimę (pikantny imbir). Herbata nie jest aromatyzowana ma więc przyjemny, dobrze skomponowany naturalny aromat cytrynowo-imbirowy. Polecamy na wszystkie pory roku!

img_8465Więcej o herbatach Sirocco możecie się dowiedzieć ze strony producenta. Herbaty można kupić między innymi na stronie internetowej.

Dziękujemy za udostępnienie herbat do recenzji.

 

Opublikowano Herbata, Pod lupą | Otagowano , , | 1 komentarz

Pod lupą: Kawa Brazylijska Sowa

kawa_sowa_bigDzisiaj testujemy kawę, której opakowanie zachwyciło nas od pierwszego wejrzenia: Brazylijską Sowę, którą dostaliśmy od firmy Ecoblik. Jak zwykle, oddajemy klawiaturę naszej specjalistce od kawy, Agnieszce Hajbura-Michałowskiej

przodtylNa pierwszy rzut oka zachwyciło mnie oryginalne opakowanie z sową, ale jego bliższa analiza nie spodobała mi się tak bardzo. Na opakowaniu brakuje dokładnych informacji o certyfikacie ekologicznym, którego logo można tam znaleźć, ale przede wszystkim zabrakło mi informacji o sposobie palenia, dacie palenia i pochodzeniu kawy.

IMG_20140628_123102Z opakowania dowiedziałam się jedynie, że znajdujące się w środku ziarna pochodzą z Brazylii. Brazylia jest jednak ogromnym krajem a przy tym potentatem kawowym i kawa brazylijska kawie brazylijskiej nierówna. Aby łatwiej identyfikować smak producenci kawy wprowadzili pewien podział ziaren. Po pierwsze można opisać sposób obróbki ziaren: większość arabik jest suszona na słońcu i niemyta – te nazywamy brazils, inna kategoria arabik to milds. Po drugie, kawę brazylijską klasyfikuje się według stanu z którego pochodzi i portu z którego wysłano ją dalej. Na przykład popularna kawa Sanotos oznacza średniej jakości kawę wysłaną jako ładunek z portu w okolicy Sao Paulo. W Brazylii kawę uprawia się w 21 stanach i jest tak bardzo zróżnicowana że można ją dokładnie przypisać do miejsca i preferencji konsumenta. Jako ciekawostkę podam, że jeden z regionów nadbrzeżny na północy Brazylii produkuje bardzo charakterystyczną, silnie jodowaną kawę.

Pomimo tak wielu możliwości nazewnictwa kawy z Brazylii zabrakło mi jakichkolwiek informacji o miejscu pochodzenia ziaren na opakowaniu. Skoro jest to wysokogatunkowa kawa to nie ma się czego wstydzić?

Opakowanie ma, poza sową, jednak jeszcze inne zalety: logo certyfikatu ekologicznego jest dobrze widoczne a ekonomiczne opakowanie 150g, które dostałam (można też kupić opakowanie kilogramowe) pozwala na zużytkowanie kawy zanim zwietrzeje i na wypróbowanie kilku oferowanych przez producenta kaw.

IMG_20140628_123800W opakowaniu znalazłam ziarna arabiki o dwóch rodzajach palenia, jasnym i średnim.

Kosztowałam kawy w sposób typowy dla Brazylijczyków czyli po przefiltrowaniu, przetestowałam też wersję zalewaną i w takich parzeniach sprawdza się świetnie. Jeżeli ktoś lubi delikatne smaki w espresso z lekką cremą to również serdecznie polecam. W smaku jest delikatna, łagodna, z niską kwaskowatością, typowa kawa brazylijska.

Ostateczna ocena: Smaczna, delikatna kawa z wyraźnymi nutami owocowymi.
Agnieszka Hajbura-Michałowska

IMG_20140628_122737Kawę można kupić w opakowaniach 150g i 1kg w sklepie Ecoblik.pl.

Opublikowano Kawa, Pod lupą | Otagowano , , , | Komentowanie nie jest możliwe