Archiwum kategorii: Relacja

III Mistrzostwac Polski Dziennikarzy w Grillowaniu

DSC01771Jak to mówią, grillowanie jest polskim sportem narodowym, więc kiedy dostaliśmy informację o III Mistrzostwach Polski Dziennikarzy w Grillowaniu, nie mogliśmy się oprzeć. Drużyna „Filiżanki Smaków” zebrała się i pojechała do Pokrzywnej w woj. opolskim, do miejsca zwodów: Villi Daglesia. Dostaliśmy informację, że wszystko będzie na miejscu i jedyne, co będziemy musieli zrobić to wziąć do roboty… Na miejscu rzeczywiście było dosłownie wszystko! Gospodarze tej imprezy przywitali nas po królewsku, gościnni, otwarci  i uśmiechnięci. Miejsce urocze, pokoje wygodne, jedzenie świeże i ciekawe, czy można chcieć więcej? A można – byli też ciekawi ludzie, długie rozmowy nie tylko o kulinariach i wyśmienita zabawa w konkursie kulinarnym. Wybraliśmy dwie kategorie, grillowane warzywa i rybę – świeżutkie pstrągi.20150815_135839_resized
Gotowanie i zmagania na talerze możecie Państwo sami obejrzeć na zdjęciach, mieliśmy do dyspozycji profesjonalny sprzęt do grillowania, wielkie ruszty firmy Napoleon i doskonałe patelnie Philipiak Milano. Gotowało się jak po maśle.20150815_134113_resized
Główny sędzia, Mariusz „Mario” Nowicki i jury pod jego czujnym okiem przyznali nam 1. miejsce w kategorii ryba. I jesteśmy dumni, a co! Potem były honory, bankiet, pokaz alternatywnych metod zaparzania kawy w wykonaniu Marcina Rusnarczyka, który już nieraz z nami współpracował. Czysta przyjemność. No cóż, kto nie był niech zazdrości i zapraszamy na przyszłoroczne wydarzenie, obserwatorzy to wielka siła dopingująca. Mam nadzieję że spotkamy się za rok.20150815_133715_resized

Zdjęcia publikujemy dzięki uprzejmości firmy Philipiak.
Żeby zobaczyć więcej zdjęć, zajrzyjcie też pod ten link.

Opublikowano Relacja | Komentowanie nie jest możliwe

Relacja: Wizyta w Food Art Gallery we Wrocławiu

P1160163We Wrocławiu takiego miejsca jeszcze nie było: galeria sztuki i galeria sztuki kulinarnej w jednym, czyli Food Art Gallery przy ul. Księcia Witolda. W tym miejscu znajdowało się już kilka projektów kulinarnych, ale teraz powstało miejsce naprawdę magiczne.

P1160165Związki sztuki z rozkoszami podniebienia to nie najnowszy wynalazek, a w wydaniu wrocławskim nie jest to nudnawa „sztuka do kotleta”. Lokal skojarzył mi się z życiem XIX-wiecznej bohemy artystycznej. Zaraz na myśl przyszedł mi Tolouse Lautrec i jego słynne przyjęcia. Artysta w kuchni, artysta w malarstwie. W tym miejscu związek ten wydaje się oczywisty i naturalny. P1160171

Bardzo dobra przestrzeń wystawiennicza, czysty i lekki wystrój pozwalają na niezakłócony odbiór zarówno obu sztuk. Należy pogratulować twórcom, bo udało się stworzyć miejsce, które będzie przyciągać miłośników sztuk wszelakich.

P1160176Podczas odwiedzin mieliśmy okazję oglądać wystawę Justyny Pennards-Sycz „Światła miasta”.

Opublikowano Relacja | Komentowanie nie jest możliwe

Festiwal Kulinarny przy Międzynarodowych Targach Turystycznych 2015

logo_wroclaw_bigFestiwal Kulinarny przy Międzynarodowych Targach Turystycznych we Wrocławiu trwał całe 3 dni, od 27 lutego do 1 marca 2015. Trzy dni ciekawych spotkań, pokazów kulinarnych, prezentacji żywności z różnych stron Polski i nie tylko. Oczywiście festiwal był tylko częścią ogromnej oferty turystycznej, która została podana w smakowitej oprawie. Były okazje do rozmów o podróżach bliskich i dalekich, także kulinarnych, opowieści o mało znanych atrakcjach i terenach Polski. Mnóstwo inspiracji dla nas o czym pisać, które miejsca warto przybliżyć naszym czytelnikom. Na pewno będzie to widać w najbliższych numerach.

P1150273Po o kulinarnej stronie MTT mieliśmy przyjemność oglądać pokazy wielu znakomitych kucharzy, z których część już gościła na łamach naszego miesięcznika.

P1150532Twarzą tegorocznego Festiwalu Kulinarnego był Joseph „Józek” Seeletso. W naszej najnowszej Filiżance Smaków znajdziecie jego przepis na tatara z polędwicy wołowej z przepiórczym jajkiem. Znamy go także z działań telewizyjnych: choćby z Top Chefa, gdzie do niedawna był jednym z jurorów. Dla przypomnienia: Joseph „Józek” Seeletso to Botswańczyk z urodzenia, absolwent prestiżowej angielskiej uczelni gastronomicznej „Westminster College” w Londynie, z dyplomem Profesjonalnego Szefa Kuchni. Ukończył elitarną uczelnię gastronomiczną Westminster College w Londynie. Kucharz, artysta, kulinarny wizjoner.

P1150412Mogliśmy także podziwiać przy pracy Wiesława Ambrosa, prezesa Polskiej Akademii Kulinarnej – mistrza świata kuchni myśliwskiej. Mieliśmy też niewątpliwą przyjemność oglądać pokaz Łukasza Terlikowskego, właściciela i twórcę Studio Culinary Solutions & Slow Food Bistro, w którym promuje zdrowe i lokalne dolnośląskie jedzenie. Na festiwalu pojawili się też inni goście. Bartosz Gadzina, założyciel Beksien Bistro na Bielskiej starówce, który jest doskonałym propagatorem nurtu slow food. Menu jego restauracji tworzone jest sezonowo, w większości z polskich i naturalnych produktów. Wiesław Wróblewski i Stowarzyszenie Beskidzkie Smaki pokazało nam, jak smakuje prawdziwa góralska kwaśnica, do tego podana przez prawdziwego Janosika. Przemysław Bogucki i szef kuchni Art Hotelu Grzegorz Pomietło wystąpili w roli promotorów dawnej kuchni Dolnego Śląska. Jeśli hamburger może byś zdrowy, to nikt nie pokaże tego lepiej niż  Łukasz Socha czyli grill bar Mlekiem i Miodem.

P1150329Kawą ratowało wszystkich MobiCafe, bardzo dziękujemy, tyle wrażeń bez kawy byłoby nie do ogarnięcia. Mieliśmy też przyjemność skosztować i zakupić wiele atrakcyjnych potraw, nowych smaków, lub znanych, ale w zupełnie nowej odsłonie. Jak zwykle smakowicie zaprezentowała się SM Lazur, sery w cieście naleśnikowym z sosem bakaliowym zadziwiły niejednego. Zachwyciły nas miody ze Spiżarni Miodowej Pasieki Migoccy, np. miód truskawkowy, mamy także od właścicielki, Pani Ewy, tajny przepis na miód z młodą pokrzywą. Only Polish Snails (tylko polskie ślimaki)  serwowało wędzone ślimaki w sosie, a nawet kawior ze ślimaka. Poza tym można było wypróbować góralskie przysmaki, wędliny, przecudne chleby. Także ekologiczne przyprawy w wielkiej ilości i słodkie „conieco”. Urzekła nas bezpowrotnie baklawa z Ottomańskiej Pokusy. Ech, dużo gadać a i tak się nie opisze tych wspaniałych smaków i zapachów. Kto nie był, niech żałuje…

This slideshow requires JavaScript.

Opublikowano Relacja | Komentowanie nie jest możliwe

Kulinarne spotkanie branży gastronomicznej we Wrocławiu

sk10Z nowym rokiem powrócono we Wrocławiu do idei kulinarnych spotkań branży gastronomicznej. Takie spotkanie miało miejcie w hotelu Mercure. W tym roku na kulinarne spotkanie organizatorzy zaprosili szefów kuchni, kucharzy i właścicieli obiektów gastronomiczno-hotelarskich. Jak zazwyczaj przy tego typu spotkaniach frekwencja nie zawiodła.

sk8Noworoczne spotkania kulinarne branży mają na celu integrację lokalnego środowiska, wzajemne poznawanie nowych graczy na lokalnym rynku usług, a przede wszystkim zapoznanie z nowym portfolio poszczególnych firm sponsorskich. Całe menu zostało skomponowane z artykułów, które zostały wprowadzone do ofert organizatorów lub też produktów, które należało by lepiej poznać. Początek roku to czas na podsumowanie starego roku w branży i zapoznanie się z nowymi trendami na rok bieżący. Podobnie z artykułami spożywczymi dla branży HoReCa, to idealny czas, aby poznać nowości na rynku tego typu usług oraz ich kulinarne możliwości.

sk7Autorskie menu przygotował szef kuchni Hotelu Mercury we Wrocławiu Wojciech Marczak.

sk3Spotkanie rozpoczęło się o godz 18:00 krótkim przemówieniem i prelekcją na temat produktów i firm które włączyły się do projektu.

sk12Po części oficjalnej można było degustować do woli wszystkich zaserwowanych potraw, korzystać z open baru, a co najważniejsze miło spędzić czas na rozmowach z dawno niewidzianymi znajomymi, wymienić się doświadczeniem nie tylko kulinarnym i zapoznać z nowymi osobami w branży.

sk1Dyskusje w kuluarach nie miały końca. Obfitość bufetów i miła atmosfera powodowała że w tym wyjątkowym dniu każdy z tej gastronomicznej rodziny chciał, a co najważniejsze znalazł czas aby połączyć miłe z pożytecznym.

Gratulujemy organizatorom i życzymy więcej tak udanych kulinarnych spotkań branży gastronomicznej.

Agnieszka Hajbura Michałowska

This slideshow requires JavaScript.

Opublikowano Relacja | Komentowanie nie jest możliwe

Akademia „Filiżanki Smaków”: Spotkanie kawowe z Marcinem Rusnarczykiem, odsłona druga

DSC_0588-small17 grudnia po raz drugi mieliśmy okazję zorganizować w ramach cyklu Akademia „Filiżanki Smaków” spotkanie z Marcinem Rusnarczykiem, Mistrzem Polski Baristów z 2005 roku i autorem książki „Sekrety kawy”.

DSC_0514-smallSpotkanie odbyło się tym razem w nowej lokalizacji: w restauracji Questa Best Western Plus Q Hotel przy ul. Zaolziańskiej 2 we Wrocławiu.

„Spotkanie w Questa Restauracji udowodniło nam, że można w sposób luźny, fachowy, interesujący opowiadać o kawie. Prezentacja książki, degustacja kaw, mrożonych sorbetów, deserów i wina musującego spełniły oczekiwania zarówno nowych jak i stałych gości. Dziękujemy za liczne przybycie” – napisali po wydarzeniu przedstawiciele restauracji.

DSC_0625-smallA jakie jest nasze zdanie? Było ślicznie! Stoły pięknie przygotowane, doskonałe nagłośnienie, wybitnie komfortowa sala. Oprócz kawy i pokazu parzenia alternatywnymi metodami, był doskonały sorbet z whisky firmy Wanda i bufet słodyczy firmy Furtak: pierniczki, ciasta, pięknie to wyglądało.

DSC_0499-smallPan Marcin zrobił jak zwykle super prezentację, goście słuchali jak zaczarowani. Atmosfera była elegancka i bombowa – oby więcej takich spotkań!

Relacja z poprzedniej odsłony tutaj.

This slideshow requires JavaScript.

Opublikowano Akademia "FS", Relacja | Komentowanie nie jest możliwe

Relacja: Wrocławskie Przelewki vol. II

DSC_0222W niedzielę, 14 grudnia, w Browarze Stu Mostów po raz drugi odbyły się Wrocławskie Przelewki – oczywiście we Wrocławiu. Ich głównym elementem jest konkurs baristyczny.

DSC_0226Uczestnicy już kilka dni przed konkursem dostali do wypróbowania mieszankę kawową, która wykorzystywana była później w zawodach. Dzięki temu mieli czas wybrać i udoskonalić najlepszą ich zdaniem alternatywną metodę zaparzania tej mieszanki. To idealne zaparzenie trzeba było powtórzyć następnie podczas konkursu, parząc na każdym etapie konkursu dokładnie jedną, idealną filiżankę kawy. Spotkanie organizowali: Czarny Deszcz i Cafe Sztuczki.

DSC_0237Na imprezie panowała bardzo miła atmosfera. Na piętrze, w części restauracyjnej można było zjeść dania inspirowane kawą. W tym czasie zawodnicy starannie wybierali ziarna kawy do zmielenia, ręcznie przebierali w ziarnach i wybierali te najlepsze. Skupiali się na odpowiednim zmieleniu kawy, niejednokrotnie zmieniając ustawienia młynka i próbując kilkukrotnie, aby kawa była odpowiednio zmielona.

DSC_0331Kolejnym sekretem była temperatura wody. Czajniki wyposażone w termometr dokładnie wskazywały temperaturę wody. Zawodnicy dobierali ją bardzo indywidualnie i bardzo dokładnie (np 94,5 stopnia).
DSC_0349Niektórzy czekali, aby woda lekko przestygła, inni owijali czajnik czapką żeby nie wystygła za szybko. Temat wody nie kończył się jednak na temperaturze. Jej odpowiednia jakość też była bardzo ważna, niektórzy zawodnicy przywieźli ze sobą swoją wodę do zaparzenia kawy.
DSC_0282Wszystko po to, aby z jednej mieszanki kawy wydobyć jak najwięcej i aby zaskoczyć sędziów (jury w składzie: Błażej Walczykiewicz, Łukasz Jura i Damian Durda). Sędziowie zaś „siorbali” kawę, raz po raz przepłukując usta wodą. Próbowali kawę gorącą, oraz chłodniejszą, by móc wyłonić najlepiej zaparzoną. Jest to zadanie bardzo trudne, zważając na to, że wszyscy uczestnicy mieli do dyspozycji tą samą mieszankę kawy. Jeden z organizatorów skomentował nawet, że jest bardzo zaskoczony, jak dużo można wydobyć z jednej kawy.
DSC_0374Równolegle odbywały się szkolenia z sensoryki piwa, zaparzania herbaty oraz
cuppingu. Wygrały Wrocławianki: Pierwsze miejsce zajęła Justyna Urbańska z Cafe Sztuczki, drugie miejsce- Marta Niwińska z Cafe Sztuczki, a trzecie miejsce – Maciej Dziewiątkiewicz z Secret Life Cafe z Warszawy. Oby więcej takich imprez we Wrocławiu!DSC_0484
Podczas imprezy mieliśmy też okazję porozmawiać z Patrykiem Kłosem z Czarnego Deszczu, organizatora Wrocławskich Przelewek.

„Filiżanka Smaków”: Czarny Deszcz jest z Wrocławia, ale z tego co wiem, współpracujecie głównie z Krakowem.

Piotr Kłos: Czarny deszcz to projekt z Wrocławia, związany z kawą we Wrocławiu, ale inicjatywa miała polegać na tym, żeby nawiązać współpracę z palarniami w całej Polsce. Chcieliśmy dogadać się tak, żeby nie musiec inwestować we własną palarnię. Chcieliśmy stworzyć jakiś projekt, który na wstępnym etapie pomija kwestię inwestycyjną. Powstała nazwa Czarny Deszcz i opracowaliśmy wygląd marki. Chcieliśmy też wypromować się przede wszystkim jako lokalna marka. Od początku chcieliśmy podziałać tutaj, na terenie Wrocławia i okolic, żeby stać sie lokalnym dystrybutorem kawy. I tak powstała idea Przelewek. Pierwsze Przelewki odbyły się w Cafe Rozrusznik, jako impreza dla wrocławskich baristów, żeby umozliwić poznanie się i wspólną zabawę…

Żeby zebrać wszystkich w jednym miejscu.

Dokładnie. Ładna pogoda, ogródek, mini-bitwa, ale bez specjalnego zacięcia. Chodziło głównie o zabawę. Ta formuła na tyle się sprawdziła, że zdecydowaliśmy się zrobić drugą edycję. Otworzylismy się bardziej na baristów spoza Wrocławia.

Z tego, co wiem, było dość duże zainteresowanie, prawda?

Okazało się, że bardzo nas wspierają przedstawiciele palarni, z którą współpracujemy, inne kawiarnie i palarnie z Polski też bardzo chętnie i entuzjastycznie podeszły do tematu. Bardzo dużo ludzi udało się do nas ściągnąć. No i myślę, że udało nam się w bardzo miłej atmosferze spędzić dzisiejszy dzień. Można było się poznac, spędzić trochę czasu razem…

Czyli jest zapotrzebowanie na tego typu imprezy?

Jest zapotrzebowanie. Do tej pory we Wrocławiu jakoś tego nie było.

Wrocław nie był wyraźnie zaznaczony na kawowej mapie Polski.

Dokładnie. Stąd pomysł, żeby pościągać trochę ludzi z innych miejsc, bo wiele osób z Wrocławia często jeździ do innych miast, żeby wziąć udział w imprezach, a u nas tego brakowało.

A dlaczego w browarze?

To trochę z przypadku, ale bardzo cieszymy się, że udało nam się zorganizować Przelewki w tej przestrzeni, jesteśmy bardzo zadowoleni.

Piwo w końcu też pasuje do nazwy „Przelewki”.

Dokładnie. Wytwarza się luźna formuła, bez zadęcia i bez przesady. Chcieliśmy, żeby to było przede wszystkim spotkanie towarzyskie, integrujące środowisko.

I wygląda na to, że się udało! Gratuluję pomysłu i realizacji. Mam nadzieję, że to początek większych kawowych działań we Wrocławiu.

Oby! Mamy nadzieję, że wszystko fajnie się rozwinie. Nie zorganizowaliśmy Przelewek sami, korzystaliśmy z pomocy innych firm związanych z kawą, więc mamy nadzieję, że Przelewki będa się teraz rozlewać po całym mieście.

This slideshow requires JavaScript.

Opublikowano Kawa, Relacja | Komentowanie nie jest możliwe